BP Piastów Jakuszyce - jeden z najbardziej znanych Biegów Górskich w Polsce...

Opowieść o Chatce Górzystów

2020-12-07 13:53:00

photo
- Oby nic się nie zmieniło! - mówili Wiesława i Sławomir Polańscy z Chatki Górzystów w Górach Izerskich. Gdy pobliski Świeradów Zdrój cieszył się z kolei gondolowej, oni marzyli, by mieć nadal święty spokój. Prowadzenie schroniska to dla nich sposób na życie. Biznes jest na dalszym miejscu.

Turyści mogli usłyszeć w Chatce Górzystów głos dzieci. Skąd one w miejscu, gdzie często od listopada do kwietnia nie można dojechać samochodem? To pociechy gospodarzy: Zuzia i Michałek. W opiecie nad nimi pomagała babcia Kazia.

Domową atmosferę Chatki Górzystów tworzyła (i nadal tworzy) także kuchnia. Gdy zamawia się jedzenie, widać doskonale, że to kuchnia domowa. Budzi zaufanie. Gdy w schronisku jest pusto, służy jako miejsce rozmów przy stole.

- Chatka jest naszym domem – mówiła Wiesława Polańska. - Na tym to wszystko polega. Oby się to nie zmieniło.

Blisko standard z 1945

Polańscy nie mają planów rozbudowy i rozwoju. Dobrze im tak, jak jest. Choć oczywiście ciągle inwestują. Przede wszystkim w uszczelnianie i ocieplanie ścian, żeby wiatr nie hulał po pokojach. Budynek przez 60 lat nie był normalnie użytkowany. Wiele rzeczy trzeba wymieniać.

- Na razie dochodzimy do standardu z 1945 roku – opowiadał pan Sławek. Prąd czerpany jest z wiatraczka. To taka mała elektrownia wiatrowa. Woda dopływa z nowego ujęcia, położonego 300 metrów od Chatki Górzystów (i 11 metrów powyżej niej). Dzięki dobrej woli pracowników TP w Chatce jest stacjonarny telefon i internet. Dochodzi też telefonia komórkowa.

By dojść do stanu z 1945, brakuje oświetlenia. Wiatraczek wytwarza za mało prądu, by starczyło go dla całego budynku. Korzysta z niego część domowa budynku. Poza nią są diody, a w pokojach dla turystów – świeczki.

Jest jeszcze jedna duża różnica w porównaniu z 1945. Chatka Górzystów kiedyś była szkołą, a budynek, który z nią sąsiaduje – warsztatami szkolnymi. Teraz służy jako drewutnia. W 1945 roku istniał łącznik między nimi.

Po wojnie został rozebrany, ale widać go jeszcze na szpiegowskich zdjęciach – mówią gospodarze.

Szlaban? O tak!

Gdy niektórzy szefowie schronisk starają się o zezwolenie na dojazd do nich turystów samochodami, Polańscy odwrotnie – cieszą się ze szlabanów, które ustawili leśnicy. Jak mówią, dzięki temu „strefa buraczana”, która kiedyś przeniosła się niebezpiecznie wysoko (bo nie było szlabanów), znowu się obniżyła.

Jak mówi pani Wiesława, zablokowanie wjazdu samochodami skutecznie wyeliminowało pewien typ klienta, którego zachowanie kłóci się z harmonią, jaka panuje w górach i atmosferą takich schronisk, jak Chatka Górzystów.
Co innego narciarze biegowi. Im to nawet szlaki się przygotowuje...

Nie docierają tu wprawdzie trasy ośrodka narciarskiego Biegu Piastów, a więc i ratraki, ale wielu narciarzom to nie przeszkadza. Mówią, że od czasu do czasu można się trochę pomęczyć i wędrują około 10 kilometrów szlakami z Jakuszyc przez Rozdroże pod Cichą Równią lub przez Orle.

Z trasą przez Rozdroże zresztą nie jest często wcale zbyt źle, bo gospodarze Chatki Górzystów jeżdżą po niej skuterem z blachą, która wyrównuje śnieg. Potem łatwiej się biegnie. Z drugiej strony przygotowują drogę do krzyżówki ze szlakiem biegnącym od mostu granicznego na Izerze.

To ukłon w stronę Czechów. W zimie dociera ich do Chatki Górzystów mnóstwo. Zdarza się, że stanowią większość gości. Gospodarze obsługują ich po czesku. W Czechach są zresztą znani i szanowani. Pani Wiesława napisała nawet tekst do czeskiej książki o Izerach. O Chatce wspominają czeskie przewodniki.

- Jeden pan, który spał u nas przy kominku, opowiadał, że w Czechach nie ma już takich miejsc – mówią gospodarze. - Wszędzie pensjonaty. Tylko u nas gość musi sobie sam narąbać drewna do pieca...

Ale rześko

Rąbią, aż miło, bo położona na wysokości 840 metrów nad poziomem morza Chatka to miejsce bardzo zimne. Kiedyś sfotografowali na termometrze – 36,6 stopnia Celsjusza.

- Nie ma miesiąca bez minusowych temperatur – opowiadają państwo Polańscy. - Minus 30 jest rzadko, ale minus 15-20 regularnie w styczniu i lutym. Nawet w lipcu i sierpniu zdarzają się mroźne noce. Średnia temperatura lata to 15 stopni. Oznacza to, że nie ma u nas klimatycznego lata. Czasem turyści budzą się rano, wychodzą przed schronisko i mówią: „Ale rześko!”.
Taki klimat pociąga za sobą przesunięcie uprawne w stosunku do tego, co na dole, o około 1,5-2 miesiące – tłumaczy Wiesława Polańska. - U nas żonkile są dopiero w maju, podczas gdy na dole w marcu.

To jest to miejsce

Pani Wiesława – wcześniej nauczycielka, z papierami uprawniającymi do nauki rosyjskiego, francuskiego i wuefu, rządzi Chatką od 1996 roku. Objęła ją jako pracownik Almaturu. - To był taki moment, że trzeba się było na coś zdecydować – wspomina. - Gdyby się takiej decyzji nie podejmuje, potem człowiek się zastanawia, co by było...

Wolała sprawdzić, jak będzie, niż się zastanawiać. Chatka była wtedy schroniskiem studenckim. Z tych czasów pozostały nazwy sal – Wytrzeźwiałka (bo było w niej tak zimno, że się szybko trzeźwiało), Kiszka, Narożny (od kształtu), Zbirówka (bo tyle ludzi się w niej mieście, że w każdym musi się obudzić instynkt zbira), Kopulatka (bo mieściła się tylko para; po remoncie mogą spać tu wprawdzie już cztery osoby, ale nazwa pozostała, bo tradycja zobowiązuje).

Z czasem Wiesława Polańska zaczęła dzierżawić schronisko prywatnie. Z czasem dołączył do niej pan Sławek – elektronik i informatyk. U niego o zastanawianiu się nie było mowy. Przyjechał za głosem serca.

Dziś są pewni – chcą spędzić tu resztę życia. - Gdzie ja znajdę drugie takie miejsce, gdzie zza okna będą mnie budzić żurawie? - mówi pani Polańska. - Gdzie będę toczyć boje z jelonkiem, który objada rabatki?

Leszek Kosiorowski 
Artykuł ukazał się w 2008 roku w tygodniku Nowiny Jeleniogórskie
Fot. Łikendowicz na tropie

KONTAKT

Stowarzyszenie Bieg Piastów ul. Jakuszyce 8

58-580 Szklarska Poręba

Tel.: 75 717 33 38

biuro@bieg-piastow.pl

zawodnicy@bieg-piastow.pl


Polityka prywatności

map
design by : LEMONPIXEL.pl